Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   jankozielony   NAJWIĘKSZY BŁĄD LUDZKOŚCI - CZĘŚĆ 2
3

NAJWIĘKSZY BŁĄD LUDZKOŚCI - CZĘŚĆ 2

Pisałem kiedyś blog na temat - przeniesienia sie ludzi do miast. Teraz rozwinę ten temat w kilku odsłonach. Ten wpis poświęcam ludziom bezdomnym i wyrzuconym rodzinom na bruk całego świata.
 miasto
ŚWIAT KTÓRY PAMIĘTAMY - 
 Ludzkość od zarania dziejów budowała miasta , jednoczyła się w wielkich budowlach. Po co ? Nie po to tylko aby wygodniej żyć. Do miast ściągały wybitne jednostki ale też złoczyńcy. Przede wszystkim ludzie żądni władzy. Tylko duże skupisko ludzi mogło zaspokoić ich problem bycia wielkim. Tak oto powstawały miasta, większe i większe aż do dzisiejszych molochów. Skąd wzięłą się ta nazwa wielkich miast ? - Moloch. Co miasto ma wspólnego ze starożytnym bóstwem któremu pogańskie ludy dawaly ofiarę z dzieci ? Co ma miasto wspólnego z demonem piekła jak uważano molocha w średniowieczu ? Jak się zastanowimy głębiej nad życiem w mieście , może ujrzymy sens takiego określenia wielkich miast ?
W Polsce współczesnej :
- po strasznej wojnie z okupantem niemieckim miasta się wyludniły. Szczególnie Warszawa.
Ludzie wypędzani przez okupanta niemieckiego pozostawiali dobytek, mieszkania, domy na przedmieściach. 
Każdy kto miał krewnych na wsi mógł uważać się za szczęśliwca. Na wygłodzone dzieci, czekało ciepłe mleko od krowy, chleb upieczony z własnej mąki, jajka od kury , rosół , pajda chleba ze smalcem i cebulą. Wreszcie spokój. Względny spokój.  Choćby z tak prozaicznej przyczyny warto mieszkać na wsi ! 
Gdy wojna się wreszcie skończyła ludzie wracali do miast. Wielu nie miało dokąd wracać. Mimo to ludzi ciągnęło do miast, również tych którzy nie mieli tam ani mieszkania ani krewnych. Miasto sprzyjało tym którzy nie lubili wcześnie wstawać na dojenie krów, ruszać o świcie w pole i ciężko zbierać plon. Ludzie, którzy żyli w miastach od pokoleń nie potrafili odnalźć się na wsi. Wtedy nie było jeszcze warunków zbliżonych do miejskiego życia.  Po latach ludność miejska w znaczący sposób powiększyła się osiągając sumę mieszkańców większą niż na wsi.  Tak jest prawdopodobnie na całym świecie.
Miasta oprócz korzyści rozwojowych, stały się pułapką dla ludzi. Okazało się bowiem , że pieniędzmi człowiek nie nasyci się, a nie zawsze w mieście było co kupić za pieniądze lub gdy zabrakło pracy nie było za co kupić żywności. Szybko okazało się że woda też kosztuje, która na wsi była za darmo ze studni, lub ze strumienia. Okazało się że za kilka metrów mieszkania trzeba zapłacić komuś kto był lub jest właścicielem tego mieszkania, tak zwany czynsz. W miastach wyłoniła się grupa silnych ludzi.  Grupa uzurpatorów poczuła siłę i zaczęła ustalać opłaty za wszystko co można tylko wycenić. Człowiek wpadł w straszną pułapkę życia - opłat za wszystko, nawet za te dwa metry na których stoi jego łóżko. Mimo to człowiek nadal pcha się do miast. 
A przecież nie ugryzie betonu, asfaltu, bruku.... a pieniędzmi się nie nasyci. To nie jest postęp - ludzkość nic nowego nie wymyśliła, tak było od zawsze. 
Walka szczurów rozpoczęta przed wiekami trwa.
 Kto silniejszy, kto cwańszy, kto zaradniejszy, kto ma więcej tupetu i mocniejsze pięści. Kto wyrobił sobie ,,plecy" i odpowiednie znajomości - ten wygrywa.
W końcu tworzy się układ. W mieście nie ma sentymentów, nie ma miejsca dla słabszych. Ci muszą skończyć pod mostem, albo umrzeć gdzieś pod miejskim szpitalem. Nie ma litości, nie ma zlitowania ani dla dzieci ani dla ich matek i ojców. Zasada jest prosta : Jak nie ty, to ja podzielę twój los. Walka o przeżycie.
Grupa cwaniaków którzy byli najsilniejsi i stworzyli układ - może zrobić wszystko. 
To ludzie w białych koszulach i drogich garniturach, panie wypachnione francuskimi perfumami z dumnie wyciągniętymi szyjami  - to ta grupa ludzi decyduje o losie pozostałych - którzy nie są z układu. Pisząc ,,układ" nie mam na myśli jakiejś mafii , tylko po prostu ludzi ktorzy za wszelką cenę zostali kimś dzięki życiu w mieście. Dziwnym trafem jak dobrze poobserwować niektórym  wystaje jeszcze przysłowiowa słoma z butów. Ci ludzie nie byli elitą i też nie potrafili wyrobić cech odpowiadających kulturze. To nie jest nowość. Tak było od momentu powstania wspólnoty ludzkiej. Zawsze wyłaniał sie przywódca, potem grupa przywódcza. Tak musi być.  Silny musi pokonać słabego - takie jest prawo miasta. Takie było prawo dżungli, jaskini.  
Miasto nie wytwarza żywności, lecz stwarza warunki dla zaistnienia tych którzy byliby nikim mieszkając z dala od miast. Stąd ich determinacja do przewodzenia, do rządzenia pozostałymi jest tak wielka. Nie ma zasad. Oni nie znają zresztą zasad, których nikt ich nie nauczył. Aby utrwalić sobie prawo do rządzenia innymi i zmuszania pozostałych do płacenia za wszystko co da się wycenić, wymyślili sobie studia dla pospólstwa. Pozorne zrównanie szans - masy i elity. My płacimy i wy placicie , z ta różnicą że my mamy źródło zarobku a wy macie je dotąd dokąd my na to pozwolimy.  Odtąd każdy może studiować, nauczanie przestało być elitarne a stało się pospolite. Tak oto ci najsprytniejsi, najcwańsi, z największym tupetem, niekoniecznie z chęci poznawania wiedzy, pokończyli wyższe szkoły i nadali sobie prawo do wyższości - o czym decydował papierek z podpisem Rektora. 
Nic już tego nie zmieni. Dla swoich dzieci wymyślili jeszcze lepszy sposób na wieczne panowanie do ostatniego pokolenia. Mając już względną władzę i pieniądze wysłali swoje pociechy na studia do najlepszych uczelni.
Podnieśli poprzeczkę jeszcze wyżej - utrwalili władzę przez swoje dzieci i krewnych, którzy mając lepszy papierek z lepszej uczelni uzurpowali sobie rządzenie jako następcy ,,tronu" po rodzicach. To co kiedyś należało do elit, stało sie dostępne dla pospólstwa. Lecz nie dla każdego. Takie jest życie w miastach. Silniejsi, cwańsi, pozbawieni skrupułów ludzie zawsze rządzić będą nad resztą którzy ten wyścig przegrali. Tak jest na całym świecie, choć nie wszędzie aparat kontroli i urzędów do spraw niepotrzebnych jest tak rozwinięty jak w Polsce. Po prostu jak nie ma elit , nie wystarczy wtedy jeden urząd , trzeba ich mnóstwo aby wielu mogło się wykazać. Takie jest prawo we wszystkich miastach świata, gdzie nie ma elit. Tam gdzie są elity nie wybite podczas wojny jak Londyn np wystarczy jeden urząd dla całego miasta.
Ludność miast żyje w nieustannym lęku o przyszłość. Pracy jest co raz mniej, dlatego ,,układ silnych" wymyślił sobie kolejny sposób na wieczne rządzenie i uzależnienie ludzi ciągnących do miast. - kredyty. Teraz już nikt im się nie przeciwstawi. Stworzyli sobie sztuczne miejsca pracy jako urzędnicy od wszystkiego przy czym można tylko - urzędować. Porobili sobie prawa do stawiania pieczęci na wszystko co się da, uzurpują sobie prawo do dyspozycji nie swoją własnością, aby ciągnąć haracze (podatki ) na własne utrzymanie, na samochody służbowe, fundusze reprezentacyjne itd,  i mieć w garści każdego. Jak ktoś chce ich prześcignąć, wygryźć ze stołka to mu pieczątki nie dadzą, to mu pozwolenia nie wydadzą a jak dalej się rwie do zaszczytów to mu z innej armaty wystrzelą.
Porobili sobie urzędy kontroli, potem urzędy kontroli kontrolujących a na koniec najwyższe urzędy kontroli kontrolujących tych ,co kontrolują w pierwszej instancji.
I nikt im nie podskoczy. Wszystko działa jak szwajcarski zegarek. Jak ktoś wysadzi pierwsze drzwi to zatrzyma się na następnych. Władza jest jak narkotyk. Nawet otyła urzędniczka z szyją wrośnietą w kark od siedzenia przez lata za biurkiem czuje się mocna jak przyjdzie biedak po jałmużnę zwaną zasiłkiem. Papiery, pieczątki, pytania, podpisy, to jest żywioł. Nawet to jest władza - przemaglować biedaka, potrzymać, wykryć błąd w podaniu o jałmużne, wygonić za drzwi jak zajdzie potrzeba albo i bez potrzeby.
Pogodzeni z losem ludzie miast z nostalgią wspominają czasy swego dzieciństwa. Niebo pełne gwiazd, czysty księżyc o rażąco białej poświacie. Tęsknią za śpiewem ptaków na wisience koło domu. Tęsknią za szumem rzeczki , strumyka. Za wiatrem roznoszącym zapachy łąk i lasów. Słyszą jeszcze dźwięk klepanej kosy. Pamiętają ojców swych jak kosili trawy, zboża co kilka metrów zatrzymując się na ostrzenie kos. I znowu szyt, szyt - kosa posuwała się w przód odsłaniając ziemię. 
A dziś ? 
Zamiast strumyka słyszą szum samochodów przez całą dobę. Zamiast księżyca widzą szary placek na niebie, gwiazd nie widzą wcale. Zamiast wody ze studni piją wodę z chlorem z własną kupą i moczem z oczyszczonego ścieku. Zamiast kosy słyszą ryk kosiarki żyłowej. Zamiast zapachu łąk czują smród rakotwórczych spalin. Zamiast śpiewu ptaków słyszą zapijaczone gęby, pospólstwa wychodzącego z nocnych barów piwnych o świcie. 
Sami tego chcieli. Miasta zamieniły się w wielkie wsie a wsie zamieniły się w miasta.  
Cwaniacy skupiajacy się tylko na pieniądzach, którzy nie chcą władzy też maja głowę na karku. Zwiedzieli się o nostalgii ludzkiej i wpadli na pomysł który przynosi im wielkie zyski. Ponazywali swe wyroby ,,wiejskimi".
I tak dla zysku i złudzenia ponazywali sobie kiełbasy wiejskimi a dżemy niby babuni. 
Na koniec wszystkich zaczipują aby już nikt im nie zagroził w żaden sposób. 
To jest największy błąd ludzkości.

Lecz tak musi być. Wsie straciły znaczenie dawne. Sprytna władza z miast i o tym pomyślała. Zlikwidowano punkty skupu, indywidualnych rolników małorolnych zmuszono do zaprzestania uprawy ziemii , w zamian dano im zasiłki i kurczaka z supermarketu w najbliższym miasteczku. Stworzono warunki w których nic się nie opłaca.  W ten oto sposób pozbawiono wieś samowystarczalności żywieniowej, zamieniono ją na miejsce wypoczynku dla nowych ,,elit", które niegdyś ściągęły do miast.
W następnej części opiszę inne aspekty życia w mieście - pożywienie i brak tlenu 

Ten wpis czytano 778 razy.
Janku, straszny ten opis i niestety zgodny z rzeczywistością. Pozdrawiam - Wald.
Waldemar - Czwartek, 24 Lipiec 2014 20:01
Ciekawe
.Kamil - Niedziela, 13 Lipiec 2014 08:43
Zgadzam się w 100%. Od siebie tylko dodam że w czasie wojny wsie też ucierpiały , szczególnie na kresach i koło Oświęcimia gdzie powstał obóz koncentracyjny. ImageHostedbyFotoZrzut.pl
Bogdan Golus - Czwartek, 03 Lipiec 2014 09:19