Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   jankozielony   PODRÓŻNIK z PRZYMUSU
Kategorie
16 Udostępnij

PODRÓŻNIK z PRZYMUSU

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opowieść o Węgrze który czuł się Polakiem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za panowania króla Stanisława Mięszkał ubogi szlachcic na Podolu; Wysoko potém go wyniosła sława; Szczęścia miał mało w życiu, więcéj bolu; Albowiem była to epoka krwawa I kraj był cały na rumaku, w polu; Łany, ogrody leżały odłogiem, Zaraza stała u domu za progiem.

 

 

 

Młodość miał bardzo piękną, niespokojną. Ach! taką tylko młodość nazwać piękną, Która zaburzy pierś jeszcze niezbrojną, Od któréj nerwy w człowieku nie zmiękną, Ale się staną niby harfą strojną I bite pieśnią zapału, nie pękną. Przez całą młodość pan Beniowski bujnie Za trzech ludzi czuł – a więc żył potrójnie

Móric Benyovsky (1746-1786) - szlachcic z Vrbové na Słowacji. Zdjęcie jego przebudowanej posiadłości powyżej. Choć z Polską miał niewiele wspólnego, jednak jak pisał w pamiętnikach czuł się Polakiem. Prawdą jest, że przystąpił do Konfederacji Barskiej jednak dopiero w 1768r a nie rok wcześniej jak pisał. Walczył u boku Kazimierza Pułaskiego. Chyba właśnie Pułaski wpłynął na polskość Beniowskiego. Po dostaniu się do niewoli rosyjskiej został skazany na wycieczkę w daleki Sybir. Maurycy już w drodze do kurortu próbował uciec w Petersburgu. Jak pisał w pamiętnikach, nie służył mu mroźny klimat. Niestety, tym razem ucieczka się nie powiodła. Bardzo czuła na ludzką krzywdę Katarzyna II ujęła się za Beniowskim proponując mu nieco łagodniejszy klimat na Kamczatce. Mrozy tam są lżejsze, ale za to wilgoć większa. Beniowski dotarł tam szczęsliwie po długiej podróży konnej, statkiem, a nawet pieszo w 1770 roku. Kurort znajdował się w małej miejscowości Bolszerieck. Jak pisał , jedzenie było jednostajne, ciągle ryby, leśne zwierzęta i zielska jakoweś, to też nie mógł spokoju tam zaznać. Na dodatek upolowaną zwierzyną i skórami musiał się dzielić z gubernatorem osady Nilowem. Postanowił zwiać. Przez pół roku namawiał rosyjskich towarzyszy niedoli, aby zmienić klimat na cieplejszy. Okazja nadarzyła sie po przybyciu statku Św.Piotr i Paweł , który Beniowski wraz z setką kuracjuszy zaatakował, mordując dowódcę osady a strażników biorąc do niewoli. Maurycy znał sie na żeglarstwie. Umiejętność tą nabył w Gdańsku, po opuszczeniu domu rodzinnego, po śmierci rodziców. Bolszerieck zostaje opanowany ale „Św. Piotr i Paweł” uwięziony u ujścia rzeki Bolszy w skutym lodem porcie Czekawka, na razie wypłynąć nie może. Zaopatrują więc statek w przejętą z magazynów rządową broń i amunicję, żywność, wódkę, towary na wymianę łącznie z całą gotówką. Ładują też przeznaczone na eksport do Chin drogocenne „jasaczne” futra. Beniowski również wywozi z Bolszeriecka a później ujawnia rządowi Francji, Holandii i Japonii tajne archiwum z mapami rosyjskich odkryć na wodach północnych oraz plany ekspansji rządu Katarzyny II w tym obszarze. Na koniec pozostawia obszerny manifest skierowany do petersburskiego senatu, w którym oskarża carycę m.in. o bezprawne pozbawienie tronu swojego syna Pawła Pietrowicza jako legalnego następcy, o ingerencje w sprawy wewnętrzne Polski, oraz o wywołanie wojny.

 

Niedaleko Formozy uciekinierzy natknęli się na statek holenderski. Jego kapitan widząc podejrzaną zgraję, zażądał okazania dokumentów. Najlepszą przepustką okazala się salwa armatnia, dana na rozkaz Beniowskiego. Po niej Holendrzy zrezygnowali z dalszej kontroli i odpłynęli. Beniowski kieruje statek dalej na południe, wzdłuż wybrzeży Japonii. Po 17 dniach pobytu na Tajwanie i w sumie 134 dniach żeglugi po wodach Morza Beringa oraz Północnego i Środkowego Pacyfiku ,,Św. Piotr i Paweł z ponad prawie setką ludzi na pokładzie w dn. 22września1771r. wpływa do portugalskiej prowincji w Chinach - Makau. Tu są już wolni. Beniowski sprzedaje statek i futra przywiezione z Kamczatki. Kupuje dwie mniejsze jednostki francuskie, i na nich wyruszą w dalszą podróż do Europy. Beniowski dokonał wielkiego wyczynu, nie znając wód na jakich przyszło mu płynąć, ominął wszystkie wyspy i zatory lodowe. W Makau umarła trawiona już od dawna chorobą jego towarzyszka niedoli - Afanasja, która wybitnie przyczyniła się do udanej ucieczki z Kamczatki.

Opuszczają portugalską enklawę w styczniu 1772 roku a po sześciu dniach wsiadają w pobliskim Kantonie na pokład dwóch francuskich statków: „Dauphin” i „Laverdi” - kurs Europa. Po drodze zawijają jeszcze na Ile de France (Mauritius) i Port Dauphin na Madagaskarze. Uzyskuje tu Beniowski wiedzę o wspólnych zależnościach, brudnych interesach i prowadzonej polityce niewolnictwa pomiędzy Ile de France a Madagaskarem. Już wtedy nabiera negatywnego stosunku do tych spraw a sam Madagaskar rozbudza w nim wyobraźnię i zachwyt.
Makau1870r.
Do Francji mocno przetrzebiona wycieczka przypływa w lipcu 1772r. Z początkowej liczby wycieczkowiczów, zostało niespełna 40 osób. Minister Francji d"Aiguillon oczarowany wyczynem Beniowskiego awansuje go do stopnia pułkownika. Maurycy namawia ministra do kolonizacji Madagaskaru. Po pól roku zbierania funduszy rusza kolejna wyprawa pod dowódctwem Beniowskiego. Z Beniowskim w podróż udaje się jego żona, która dowiedziawszy się o powrocie ukochanego do Europy , przybyła do Francji z Węgier. MAGADASKAR
Położenie Madagaskaru
Tu klimat zdecydowanie odpowiadał Maurycemu. Ochoczo zabrał się do porządkowania wyspy na dalekim południowo wschodnim wybrzeżu Afryki. Z czasem nawet zostaje uznany za króla przez miejscowa ludność. Ten fakt wykorzystują gubernatorzy francuscy sąsiednich prowincji i ślą do króla listy z donosami , jakoby Beniowski miał oderwać Madagaskar od wpływów Francji. Typowe nieroby, dorabiające sobie na niewolnictwie i nielegalnym handlu. Być może, że w tych donosach było coś z prawdy, gdyż jest faktem, że podczas urlopu w Paryżu sprawą Madagaskaru Beniowski zainteresował Kazimierza Pułaskiego, którego tam spotkał. Mimo wielkiego wkładu w cywilizowanie Madagaskaru król Francji nakazał Beniowskiemu opuścić Madagaskar i wypowiedział służbę w armii francuskiej. Maurycy wyjechał na Węgry gdzie zdążył kupić małą posiadłość w okolicach Satoraljaujhely. Przez 3 lata służył w austriackiej armii a potem na próżno chciał zaciągnąć się do amerykańskiej. Ruszył do Ameryki do swego protektora K.Pułaskiego prosić o pomoc. Jednak zanim dopłynął, Pułaski zginął pod Savannah. Zrujnowany finansowo wrócił na Węgry. Jednak się nie poddał, dalej szukał sponsorów celem odbicia Madagaskaru. W końcu udało mu się. Pierwszy wyłożył pieniądze i to duże John Hiacinth de Maggellan. Potem amerykańscy kupcy- i oni właśnie kupili i wyposażyli w działa statek. Dnia 25 paźdiernika1784 roku pod flagą Stanów Zjednoczonych Beniowski z portu Baltimore wyruszył w ostatnią podróż. Opłynąwszy Przylądek Dobrej Nadzieji w lipcu 1785 roku statek dotarł do wybrzeży Madagaskaru. Francuzi szybko wysłałi zbrojny oddział aby przeciwstawić się inwazji. Podczas zbrojnego starcia z Francuzami zabłąkana kula trafiła Beniowskiego prosto w serce. Tak zginął nieszczęśliwie Beniowski, jedna z najbardziej niezwykłych postaci i - kto wie - może jeden z wielkich charakterów XVIIIw. L. Pouliat
zdewastowany obelisk w miejscu śmierci Beniowskiego
Staraniem słowackich i polskich ludzi z pasją dowieziono tam tablicę (mam nadzieję - miało wydarzyć się to w 2010r.) z napisem w 6 językach ,,Maurycy Beniowski - Król Madagaskaru,,
Nie tak dawno minęło 200 lat od śmierci Maurycego Beniowskiego. Niestety zostało po nim bardzo mało śladów, dużo ludzi dorobiło się niemałego kapitału na jego losach a sam Beniowski został w gruncie rzeczy zapomniany. W stolicy Madagaskaru Antananarivo istnieje ulica nazwana jego imieniem, w miejscowości Maroantsetra (Antongil Bay) został wybudowany przez Węgrów obelisk z tablicą pamiątkową. W pobliżu jego miejsca śmierci (półwysep Masoala - Cap Est blisko wioski Ambodirafia) w styczniu 2010r. Słowacy ufundowali i umieścili tablicę pamiątkową na całkowicie zapomnianym i zdewastowanym pomniku.
Beniowski był obywatelem świata, walczył za wolność kilku narodów. Był podróżnikiem i być może awanturnikiem czy piratem ale też człowiekiem, który przeciwstawił się niewolnictwu na Madagaskarze . Za sprawą buntu, porwania statku i ośmieszenia Rosji w Polsce do lat 90 Beniowski był przedstawiany jako postać negatywna. Tylko nieliczni polscy badacze odważyli się na mówienie prawdy o nim. Podobne działania dyskredytujące postać Beniowskiego poczynili Francuzi. Jako prekursor zniesienia niewolnictwa oraz jako „Król Madagaskaru” wyraźnie im przeszkadzał. Jego działalność była dla nich niewygodna i poważnie szkodziła prowadzonym ”interesom” na Madagaskarze.
Maurycy Beniowski pozostawił po sobie pamiętniki. Były one tłumaczone na różne języki. Najbardziej obiektywne to angielskojęzyczne z 1790r. autorstwa Williama Nicholsona. Gdyby nie Juliusz Słowacki i jego pieśń o Beniowskim być może w ogóle nie poznalibyśmy tej bardzo ciekawej postaci, można śmiało rzec - wybitnej. Najpierw zabory, potem polityczna poprawność. A przecierz ośmieszenie Rosjan odbiło się szerokim echem we współczesnym świecie. Beniowski miał piękną cechę, która bardzo mi odpowiada - był niezależny w swoich myślach. Dla własnej korzyści i beztroskiego życia nie dał uwikłać się w żadne konszachty i układy. Ta postać pokazuje również pewien fakt, który sobie uzmysłowiłem. Odważni i mądrzy ludzie torują drogę do stanowisk ludziom głupim i pospolitym. Nierobom, którzy dla wygodnego życia gotowi są sprzedać nawet swoją ojczyznę. Pozbawieni ideałów , wiary, ludzie nijacy, na stanowiskach są najbardziej niebezpieczni - dla swojego narodu. Tą refleksją kończę mój wpis.
Plik:MABeniowski.jpg Ten wpis dedykuję pięknej młodzierzy tu na portalu. Nikt nie rodzi się popsutym i złym lecz to nabywa się ulegając pokusie bycia - KIMŚ . Serdecznie was pozdrawiam młodzi użytkownicy. Pokora jest początkiem wszelkiej mądrości, a prawda nas wyzwala z wszelkiej chciwości, powikłań i układów - wzajemnego zniewolenia.
Konkretnie zaś dedykuję blog dla mojej znajomej ze Słowacji - Adrianie , która choć jest z ojca Węgierką z matki (polskiego pochodzenia) Słowaczką - czuje się Polką. To jest piekne!
Z szacunkiem - Janko Zielony
dla miłośników gry w szachy: mat Beniowskiego: kapitalne posunięcie, z poświęceniem hetmana, choć nie zawsze. Beniowski lubił grać w szachy ze swym przyjacielem Pułaskim. Był niezłym szachistą, co być może pomogło mu wymknąć się Rosjanom w spektakularnej ucieczce.
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten wpis czytano 945 razy.
Ja w sumie miałam się nie odzywać, bo wiadomo jak to jest dyskutować z krzykaczem internetowym.
Nie podoba mi się takie anonimowe upokarzanie innych i....cokolwiek anonimowe. Toż to dziecinada.
Nienawidzę też hipokryzji.
"Mecenasie" skoro już komentujesz to zastanów się 3 razy co piszesz - komentuj na temat bloga, a nie wymyślasz jakieś niestworzone historie jak co poniektórzy tu na ekologii......
Ewelina Zuba - Niedziela, 28 Sierpień 2011 20:54
ciekawy blog! juz czekam na nowa historie...!
Gość midia - Piątek, 26 Sierpień 2011 09:49
Lubie to! thumbs up :)
Gość Edzio - Czwartek, 25 Sierpień 2011 18:23
Jestem za Reną i Marleną - Macie Panie rację !
Lucyna Socha - Środa, 24 Sierpień 2011 20:53
ja napiszę anonimowo bo nie chce być spalony za swoją wypowiedź na stosie przez pewne osoby ^^
Mecenas niech sobie zrobi analizę samego/ samej siebie.
Ważniak w necie, mięczak w świecie. Anonimowo możemy pisać co chcemy.
A blog niczego sobie. Tak trzymaj!
Gość nie lubie różowego - Środa, 24 Sierpień 2011 15:30
Blog z małymi błędami, ale doczytałam do końca. Troszkę błędów jest. Natomiast komentarz mecenasa uważam za zwykłe upokarzanie. Nie chciało mi się logować. Pozdrawiam.
Gość Jola - Środa, 24 Sierpień 2011 15:03
Bardzo mi się podobał ten blog. Chciałem zapytać czy mat Beniowskiego można stosować w codziennym życiu? ;-)
Gość Andrzej - Środa, 24 Sierpień 2011 14:27
Bardzo dobry, wartościowy dużo ciekawych informacji, podoba mi się :)
Gość jelonek - Środa, 24 Sierpień 2011 11:49
Po raz pierwszy zabiorę głos w tej dyskusji. Po pierwsze dziękuję za głosy wsparcia, od Marleny i Reni. To napawa mnie optymizmem do dalszego pisania. Opublikowałem ten tekst Mecenasa, choć godzi on we mnie i mnie zatruwa. Jednak skoro piszę o uczciwości , to musze ją zastosowac i tutaj. Nie publikuję tekstów osób mi nie znanych, anonimów, oraz wulgarnych. Postać ukrywająca się pod pseudo Mecenas raczej jest mi znana dziwnym zbiegiem okoliczności. Również widziałem już ten wątek, będący wyciągiem moich myśli pod jakimś zdjęciem, na dodatek z powtórzonym tym samym błędem. Nie jestem człowiekiem z żelaza, mam uczucia, posiadam emocje, i wrażliwość. Histeria rozpętana , tu i w innych miejscach , jest głęboko krzywdząca dla mnie jako istoty żywej. To jest cena za domaganie się uczciwości, w tym co się robi. O czymkolwiek piszę, czynię to z głębi serca, nie po to aby ranić czy jątrzyć. Myślę, każdy rozsądny człowiek dostrzega to w moich tekstach. Domaganie się uczciwości, nie może być tłumione konformizmem, agresją słowną czy uporczywym nękaniem psychologicznym. A któż jest bez winy? Niech pierwszy rzuci kamieniem. Jesteśmy ułomni, niedoskonali, czasem coś może nam nie wyjść, lub czegoś nie zrozumiemy. Czy to jest powód do rozpętania kampani oszczerstw, pomówień, analiz psychiatrycznych? Samozwańczy psychiatra już nie poraz pierwszy stawia diagnozy, w różnych miejscach , różnym użytkownikom i pod różnymi nazwami. A co mówi przysięga lekarza?
primo - pomagaj
secundo - dochowaj tajemnicy
tertio - za wszelką cenę lecz
A tu mamy zaprzeczenie, zasad lekarza , potępienie, obwieszczenie stanu umysłu chorego, i propozycja eutanazji psychicznej i wyrugowania ze społeczeności. Drogi samozwańczy lekarzu, ostał ci się jeno wąż, symbol medycyny. Rozsiewasz jad i syczysz jak gad żądny pomsty. wypatrując tylko ofiary którą chcesz połknąć. Co siejesz to i żąć będziesz.
,, w cierpliwości zaznacza się roztropność człowieka, a chlubą jego jest, gdy zapomina o krzywdach,, księga Króla salomona r.19,11.
Jan - Środa, 24 Sierpień 2011 10:57
Ja teraz też coś nie na temat. Brawo Marleno!!! Zgadzam się z Tobą w 100%. Oceniajmy zdjęcia i blogi, a nie charaktery ich autorów!!!
Rena - Wtorek, 23 Sierpień 2011 23:03
Nie czytałam wcześniej tego bloga, bo zwyczajnie nie interesuje mnie tematyka, którą tym razem Janko porusza, ale komentarz Pani/Pana Mecenasa zobligował mnie do zabrania głosu.

Dlaczego Mecenas sugeruje innym, że ktoś, kto porusza jakiś temat czy problem, sam jest w niego uwikłany ? Nie bardzo jestem w stanie zrozumieć taki absurdalny tok myślenia?
Czy jeśli ktoś walczy o czystość w lesie i przy polskich drogach, np. Ja, to dlatego, że sam je zaśmieca??
Czy jeśli ktoś, kto walczy o pomoc dla dzieci w Afryce, to dlatego, że sam sprowadza na nie wszystkie nieszczęścia?
Czy jeśli ksiądz w kościele poucza, by nie krzywdzić innych, to dlatego, że sam krzywdził ludzi lub robi to nadal??
Tych przykładów można by mnożyć w nieskończoność, tylko po co?
Czy zatem jeśli ktoś prosi, by nie wikłać się w jakieś układy, to dlatego, że sam w nie jest uwikłany ? A może dlatego, że zaobserwował pewne negatywne zjawisko, które może nie wszystkim wyjść na dobre i ma odwagę napisać o tym ?

1. „Taki człowiek musi być uwikłany w układy i kunktatorstwo - stąd chce z siebie zrzucić podejrzenia na innych na tym portalu (…)Ma problem - jest fałszywy, ale aby go nie podejrzewano o to zrzuca te cechę na innych(…)”

Czy to już oskarżenia, czy na razie tylko nieopaczne rozsiewanie pomówień i oszczerstw?

2. „Każdy pisze o tym na czym mu faktycznie zależy.”

Dokładnie tak. Ale dlaczego Twoim zdaniem powoduje to zazdrość? Nie podoba Ci się to, że ktoś prosi o jasne zasady przyznawania wyróżnień? Nie podoba Ci się to, że ktoś jest przeciwko promowaniu bylejakości? Dlaczego? Tłumaczysz to zazdrością?

3. „pisze niżej w komentarze o tym np. tłumaczy się, że nie nagabuje a tylko pisze zapraszając innych do czytania jego bloga. A czym jedno od drugiego różni się i dlaczego się z tego tłumaczy?”

Promowanie bloga, ot choćby na Facebooku, czy okazyjne zaproszenie do przeczytania, np. pod innym blogiem, moim zdaniem stanowczo się różni od rozsyłania ludziom nachalnych zaproszeń (nagabywania) w korespondencji prywatnej- Janko takiej korespondencji nie przysyła do mnie.
A ta druga forma istnieje, bo ja taką korespondencję dostaję i nie zawsze jest to zwykłe, przyjacielskie zaproszenie. Lubię, jak czasem ktoś ze znajomych da mi w prywatnej wiadomości znać, że wstawił nowy tekst czy zdjęcie, bo jestem na tyle rzadko na portalu, że nie nadążam tego monitorować i nie widzę w tym nic złego, by ktoś mi o sobie przypomniał. Ale tyle tylko. Nie wiem jak inni użytkownicy portalu, ale ja tę różnicę wyraźnie odczuwam i tak to widzę.

4. „Zgadnijcie, o kim mowa i czyj tekst poddany został tu krótkiej przykładowej analizie?”

Za taką to analizę powinieneś/-aś dostać porządnie po łapkach.

5. „Warto się zastanowić nad tym, co ludzi wypisują i jak można rozczytywać ich słowa...”

Masz prawo do tego, żeby wyrażać swoje zdanie na temat tekstu, ale nie narzucaj proszę interpretacji innym i niech to faktycznie będzie analiza treści zawartej w blogu czy odniesienie się do problematyki, którą materiał porusza. Każdy ma swój rozum i wrażliwość i nikt nie zabrania tutaj komentowania czy zabierania udziału w dyskusji.

Pomyśl jeszcze, czy ktoś zrozumie to, co napisałeś /-aś Ty i to co napisałam ja w odpowiedzi na Twoje słowa…. Zebrałeś tutaj wiele kwestii pod tekstem, który ogólnie nijak ma się do tego, co zawarłeś w swojej wypowiedzi. Ja to wiem, bo czytałam niemal wszystko chyba, co Janko do tej pory napisał, Ty jak widać, też to wiesz. Ale ktoś, to przeczyta ten blog, a nie zna tekstów Janka, w ogóle nas nie zrozumie i polegając na bzdurach, które wypisujesz, może sobie faktycznie pomyśleć o Janku w taki sposób, w jaki sobie zapewne życzysz. To jest bardzo krzywdzące, to jest straszne i nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że nie analizujesz tekstu, a poddajesz ocenie osobę, która to napisała, insynuując jakieś wyimaginowane podejrzenia i oskarżenia:
„Czyżby cos miał na sumieniu?
Poczytajcie dalej, co jeszcze mu przeszkadza i z czym ma problem - jakie ma kompleksy....
Miłej zabawy ;}”

Twoja wypowiedź jest nie tylko krzywdząca i oszczercza, jest też zwyczajnie niesmaczna, przynajmniej dla mnie.
Marlena - Niedziela, 21 Sierpień 2011 19:26
Do Mecenasa.
Widać od razu, że Ty to chyba jesteś z Rzeszowa. Znaczy się beton. Piszesz nie na temat.
Gość Igła - Sobota, 20 Sierpień 2011 21:00
Miał krótkie życie, ale jakie ciekawe. Zwiedził pół świata. Dążył do upatrzonego celu i nie poddawał się. Szalony i odważny. Przeciwstawił się Ruskim i niewolnictwu. Ciekawie go opisałeś.
Rena - Piątek, 19 Sierpień 2011 23:54
Zakładając, że człowiek pisząc nawet o innych lub zwracając się do innych ludzi, zawsze o sobie, o swoich problemach lub pragnieniach (np. w wyniku zazdrości, nienawiści). Więc kim faktycznie jest i jakie ma cechy taki człowiek, który pisze o swoich pragnieniach czy też problemach o sobie w ten sposób:

"Nie wikłajcie się od najmłodszych lat w układy i kunktatorstwo, jakże widoczne tu na portalu. W myśl zasady ja tobie wspaniale a ty mnie. Nie błądźcie fałszywi dla poklasku społeczności licząc na zdjęcie tygodnia lub miesiąca. Bądźcie sobą! "

Taki człowiek musi być uwikłany w układy i kunktatorstwo - stąd chce z siebie zrzucić podejrzenia na innych na tym portalu. Ma problem z akceptacją z uwagi na swoje usposobienie i zazdrości innym popularności, marzy o tym, co wielokrotnie pisał, aby jego blog wreszcie był blogiem tygodnia i pisze, że niby wcale mu o to nie chodzi. Jednak jak blogi innych zostają blogami tygodnia - bardzo mu się to nie podoba, zamiast pogratulować innych i życzyć dobrego dnia.
Ma problem - jest fałszywy, ale aby go nie podejrzewano o to zrzuca te cechę na innych sugerując, że to nie on jest taki. Na koniec pisze nam o tym, co go najbardziej boli - zdjęcie i blog tygodnia. Marzy o tym ale mu się to nie udaje, więc wytyka poklask innym chcąc faktycznie samemu być w światłach reflektorów - każdy pisze o tym na czym mu faktycznie zależy.
A co będzie, jeśli to właśnie pewnego dnia jego blog lub zdjęcie zostaną Blogiem Tygodnia lub Zdjęciem Tygodnia. Czy wtedy napisze również o sobie, że robi to dla poklasku i wypisze sobie na czole inne negatywne cechy dla sprawiedliwości - to, co wypomina innym osobom tutaj?

Warto się zastanowić nad tym, co ludzi wypisują i jak można rozczytywać ich słowa....
Tak faktycznie, to oni sami mają takie właśnie problemy ze sobą, które zarzucają innym - złość, nienawiść, zazdrość, kumoterstwo, brak skromności, pokusa i inne niegodziwe cechy, drążące ich od środa, które pozwalają im na wyrażanie takich właśnie słów, zrzucając tym samym swoje negatywne cechy i problemy na innych. „Jak co, to oni - to nie ja” - mówi taki ktoś...
Zgadnijcie, o kim mowa i czyj tekst poddany został tu krótkiej przykładowej analizie?

Poczytajcie więcej jego tekstów i poddajcie analizie - rozczytajcie z czym ów człowiekiem ma największy problem, czyli jakie ma kompleksy - pisze niżej w komentarze o tym np. tłumaczy się, że nie nagabuje a tylko pisze zapraszając innych do czytania jego bloga. A czym jedno od drugiego różni się i dlaczego się z tego tłumaczy? Czyżby cos miał na sumieniu?
Poczytajcie dalej, co jeszcze mu przeszkadza i z czym ma problem - jakie ma kompleksy....
Miłej zabawy ;}
Gość Mecenas - Czwartek, 18 Sierpień 2011 21:41
Dobry temat - faktycznie mało znana postać z naszej historii -ciekawie mi się czytało
Robert - Niedziela, 07 Sierpień 2011 00:21
interesująca postać i ciekawy wpis
Gość gość X - Niedziela, 07 Sierpień 2011 00:19
Odsłon: 35466
jankozielony
<< Maj 2012 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »